Ten makijaż powstał dość spontanicznie, w przerwie od wielu obowiązków, które przytłaczały mnie od kilku tygodni. Poniosła mnie wyobraźnia i skombinowąłam mini sesję zdjęciową, wkurzając się na... ale o tym na foto-blogu :), gdzie serdecznie zapraszam [klik]!
Wracając zatem do makijażu - "ostrza" przy oczach zrobiłam za pomocą taśmy klejącej. Za podkład posłużył DERMACOL numer 211, który zapomniałam rozcieńczyć i miałam później problem jak go rozetrzeć. Na szczęście z pomocą przyszedł genialny pędzel flat-top SUNSHADE MINERALS. Mam go już jakiś czas, a nacieszyć się nie mogę :).
Do makijażu oczu i częściowo brwii użyłam paletki 120 kolorów BEAUTIES FACTORY. Średnio jestem z niej zadowolona, ale może kiedyś o tym napiszę. W każdym razie potrzebowałam czarnego cienia bez połysku a w niej takowy znalazłam (i to jedyny pęknięty cień! :( ). Do zrobienia brwii użyłam gelliner ESSENCE nr o2. Na policzkach wylądował delikatny róż. No-name jak dla mnie, bo nie pamiętam firmy a zamawiałam kiedyś odsypkę na spróbowanie ;). Nie zapisałam i teraz nie wiem ;). A wykończyłam wszystko tym moim nieszczęsnym pudrem z INGLOTa, który pragnę wymienić na jakiś inny, ale nie wiem jaki.
Na ustach zrobiłam jakąś konkretną masakrę bo zmieszałam różnego rodzaju pomadki INGLOTa z cieniami i kredkami różnych firm :P. Ale przyznam się bez bicia, że pomadek i szminek posiadam najmniej ;).
I to chyba wszystko :).
Wracając zatem do makijażu - "ostrza" przy oczach zrobiłam za pomocą taśmy klejącej. Za podkład posłużył DERMACOL numer 211, który zapomniałam rozcieńczyć i miałam później problem jak go rozetrzeć. Na szczęście z pomocą przyszedł genialny pędzel flat-top SUNSHADE MINERALS. Mam go już jakiś czas, a nacieszyć się nie mogę :).
Do makijażu oczu i częściowo brwii użyłam paletki 120 kolorów BEAUTIES FACTORY. Średnio jestem z niej zadowolona, ale może kiedyś o tym napiszę. W każdym razie potrzebowałam czarnego cienia bez połysku a w niej takowy znalazłam (i to jedyny pęknięty cień! :( ). Do zrobienia brwii użyłam gelliner ESSENCE nr o2. Na policzkach wylądował delikatny róż. No-name jak dla mnie, bo nie pamiętam firmy a zamawiałam kiedyś odsypkę na spróbowanie ;). Nie zapisałam i teraz nie wiem ;). A wykończyłam wszystko tym moim nieszczęsnym pudrem z INGLOTa, który pragnę wymienić na jakiś inny, ale nie wiem jaki.
Na ustach zrobiłam jakąś konkretną masakrę bo zmieszałam różnego rodzaju pomadki INGLOTa z cieniami i kredkami różnych firm :P. Ale przyznam się bez bicia, że pomadek i szminek posiadam najmniej ;).
I to chyba wszystko :).
Makijaż zrobiony na potrzeby sesji zdjęciowej. Miało to być coś w stylu glamour potraktowane High Key'em :). A do tego testowałam nowe ustawienie lamp. Szkoda tylko, że pilot wysiadł i musiałam robić zdjecia "z ręki" :/.
Do makijażu użyłam:
- podkład dermacol (najjaśniejszy kolor 208)
- korektor pod oczy Max Factor
- cienie Inglot
- cienie sypkie MAC
- kilka kolorów z palety 120 Beauties Factory
- kombinacji pomadek Inglot
Do makijażu użyłam:
- podkład dermacol (najjaśniejszy kolor 208)
- korektor pod oczy Max Factor
- cienie Inglot
- cienie sypkie MAC
- kilka kolorów z palety 120 Beauties Factory
- kombinacji pomadek Inglot
Muszę przyznać, że podkład dermacol naprawdę dobrze się sprawdził, mimo jego trudnej aplikacji. Ale wymieszałam go z kremem do twarzy i innym podkładem - było ok :).
Jakiś czas temu robiłam makijaż w stylu "Ptasiej Damy". Był to kompletny spontan, robiony po nocy. Nagimnastykowałam się okrutnie, rozkładając studio fotograficzne w moim wąskim pokoju, ale chciałam zachować to, co miałam na oku ;). Dzisiaj widzę, że kilka poprawek przy brwiach by się przydało, ale na to już trochę za późno :).

Użyte kosmetyki (mniej więcej, bo nie wszystko pamiętam):
- podkład Maybelline New Affinitone 09 Opal Rose
- korektor Miss Sporty So Clear 4 Anti-Blemish Actions 01
- róż Wibo
- czarna pomadka nie pamiętam jakiej firmy ;)
- czarny cień nie pamiętam jakiej firmy
- cienie sypkie na mokro MAC - czarny, szary, zielony, niebieskawy
- glitter MAC








Monika 'Monique' 
